Artykuły ,Edukacja

Paganini- mistrz skrzypiec i….. marketingu?!

Niccolò Paganini to żyjący w latach 1782-1840, bardzo ale to bardzo znany skrzypek, altowiolista, gitarzysta i kompozytor. Czymże zasłużył sobie na tę niekwestionowaną famę?Naprawdę świetnie grał czy może gwiazdorzył?


Artykuły ,Edukacja

Paganini- mistrz skrzypiec i….. marketingu?!

Agata Sanocka • 30.07.2020


Niccolò Paganini to żyjący w latach 1782-1840, bardzo ale to bardzo znany skrzypek, altowiolista, gitarzysta i kompozytor. Czymże zasłużył sobie na tę niekwestionowaną famę? Naprawdę świetnie grał czy może gwiazdorzył?

Ten włoski wirtuoz urodził się 27 października 1782 w Genui jako trzecie z szóstki dzieci Antonia Paganiniego i Teresy Bocchiardi. Dzieciństwo naszego bohatera usłane różami nie było, a to z powodu chorobliwie ambitnego i surowego ojca, który zmuszał biedaka, głównie karami cielesnymi do wielogodzinnych ćwiczeń na skrzypcach.Talent i ciężka praca zaowocowały ogromem zaproszeń na koncerty , które skrzypek grywał jeszcze jako dziecko i które, rzecz jasna, „wymiatał”.

Wyzwolenie spod kontroli despotycznego ojca i rozkwit kariery

Po wyzwoleniu się spod wpływu ojca Niccolò rozpoczął solową karierę po kraju. Warto zaznaczyć, ze grał jak nikt inny wtedy i długo, długo potem.Dlaczego?Czy to za sprawą wielogodzinnych ćwiczeń?Na pewno tak, ale to nie jedyny powód jego zachwycającej techniki . Otóż Paganini miał kilka „ułatwień” anatomicznych – wklęsły obojczyk oraz nienaturalnie długie i elastyczne palce.

Dzisiejsi naukowcy zgodnie twierdzą, że skrzypek najprawdopodobniej chorował na rzadką chorobę zwaną zespołem Marfana. 

Konszachty z diabłem? W to mi graj!

Warto na chwilę wrócić spod doniesień współczesnej medycyny i przyjrzeć się czasom , w którym skrzypkowi przyszło robić karierę – wtedy skłaniano się nie szkiełku i oku, a raczej  mocom sił nadprzyrodzonych. I tak oto genialny, pracowity  skrzypek, jakim niewątpliwie Paganini był, bywał posądzany o konszachty z diabłem. No cóż –  w tamtych czasach normalnego człowieka takie posądzenia potrafiły mocno zmartwić, jako że kościół miał bardzo duży wpływ na ludzi i opinię publiczną. Jednak nie Paganiniego.Ten wykorzystał piękne powiedzenie „nieważne jak, ważne żeby mówili” i ten właśnie „diaboliczny” wizerunek promował dla swoich celów marketingowych! 

Podczas swoich koncertów potrafił udawać opętanego, podsycając tylko plotki o swoich konszachtach, przerażając tym swoją publikę. Nie dało się jednak ukryć, że jego iście diabelska technika i barwna osobowość sprawiała, że sale koncertowe pękały w szwach.

Zaginiony, nie kradziony

Paganini ma w swoim życiorysie pięcioletnią lukę. Opinii na ten temat jest wiele, jednak ta najbardziej prawdopodobna mówi o tym, że skrzypek siedział ze swoimi kolegami w więzieniu za rozliczne kradzieże. Nie ma co ukrywać, że skrzypek prowadził żywon nieco..hmm..hulaszczy.

Światowa kariera i polskie pojedynki

Po roku 1829 Paganini rozpoczął iście światową karierę. Jego niezwykłe koncerty, technika, muzykalność oraz nadzwyczajnie trudne, własnoręcznie skomponowane utwory otworzyły mu drogę do międzynarodowego tournée, po praktycznie całej Europie. Koncertował także w Poznaniu i Warszawie, gdzie wziął udział w słynnym pojedynku skrzypków wirtuozów z naszym rodzimym i nie mniej utalentowanym skrzypkiem i kompozytorem, Karolem Lipińskim.

Zakończenie

Niccolò Paganini długo i ciężko chorował na dosyć powszechną chorobę w tamtych czasach – gruźlicę. Zmarł w wieku 58 lat w Nicei.

Z powodu plotek o jego diabelskich układach kościół katolicki odmówił mu ostatniego namaszczenia i katolickiego pogrzebu. Po długiej walce i oczekiwaniu jego ciało spoczęło w Parmie, i to dopiero w roku 1876 .

Ciekawostki

Robert Grisley pisze: „Osoba blada i wychudzona, ‚zmęczona i syta życiem’, z czarnymi puklami włosów i szalikiem okrywającym szyję, z szerokim czołem, stojącym w opozycji do dolnej części twarzy, zaskakująco krótkiej, ale odznaczającej się pewną asymetrią dwóch policzków, które jakby potwierdzały brak uzębienia”.

Paganini oprócz skrzypiec mistrzowsko grał na gitarze.Napisał też kompozycje kameralne i solowe na skrzypce, altówkę, gitarę i wiolonczelę.

Kaprysy Paganiniego bardzo często są obowiązkowymi utworami w pierwszych etapach na skrzypcowych konkursach zarówno polskich jak i międzynarodowych.Można powiedzieć, że stanowią pewnego rodzaju pierwszy „odsiew” ze względu na ich bardzo wymagający poziom techniczny.

Konkurs Paganiniego w Genui jako pierwszy Polak wygrał w 2001 roku Mariusz Patyra.

Polecamy

Przepiękne wykonanie koncertu D-dur, w wykonaniu Sary Chang, Berlińskich Filharmoników i pod dyrekcją Zubina Mehty.

I palpiti op.13 – wyk.Maxim Vengerov

N. Paganini – Kaprysy 01/ 05/ 24 Itzhak Perlman



Zainteresowany nauką?